Magdalena Knedler “Nie całkiem białe Boże Narodzenie”

Święta Bożego Narodzenia i kryminał? Połączenie, zdawać by się mogło, niebywałe. A jednak! Magdalena Knedler, która notabene wskakuje na listę moich ulubionych pisarek, wplotła doskonale wątek świąteczny w akcję kryminału, tworząc mieszankę iście wybuchową. Mówicie, że to niemożliwe?

W Mścigniewie, w pensjonacie położonym w środku lasu, święta spędza grupka nietypowych gości. Wśród nich jest Olga, która wstając o poranku na kolejny trening nordic walkingu, odnajduje zwłoki jednego ze swych współtowarzyszy- Niemca, Heine’a Steinera. Wygląda na to, że nadużywający alkoholu mężczyzna utopił się w wannie, ale czy na pewno to był wypadek? Sprawę przejmuje podinspektor Grzegorz Romanowski i nie widzi w niej niczego podejrzanego do czasu, kiedy Olga podczas przechadzki po lesie znajduje kolejne ciało. Sytuacja staje się poważna a Grzegorz Romanowski wraz ze swoim przyjacielem z lat młodości- Wojciechem Suzinem zaczynają przyglądać się bacznie wszystkim gościom pensjonatu. Czy któryś z nich ma coś wspólnego z morderstwami?

Muszę przyznać, że urzekł mnie klimat powieści. Myślę, że nie na wyrost są porównania „Nie całkiem białego Bożego Narodzenia” do klasyki kryminału – powieści Agathy Christie. Akcja dzieje się w małym, zamkniętym środowisku i pomimo iż nie występuje tu niewielu bohaterów, to stopniowo odkrywane sekrety i zawiłości ich losów sprawiają, że od książki ciężko się oderwać. Każdy z gości pensjonatu wydaje się być podejrzanym a rozwiązania zagadki nie możemy być pewni do ostatnich stron. A wszystko to okraszone jest szczyptą ironii i humoru. Szukałam takiego kryminału i tak jak przy „Całym lecie bez Facebooka” Romaina Puértolasa w pewnym momencie książka przestała mnie bawić, a zamieszczone w niej żarty zamiast uśmiechu wywoływały na mojej twarzy grymas znudzenia, tak w „Nie całkiem białym Bożym Narodzeniu” całość jest idealnie wyważona.

Myślę, że powieść Magdaleny Knedler powinna stać się kolejnym must read i to nie tylko w okresie świątecznym. Barwni bohaterowie, intrygująca zagadka i przezabawny duet śledczych, czego chcieć więcej? Jest to książka, która spodoba się każdemu, a miłośnicy gatunku powinni być wręcz zachwyceni. Należy zaznaczyć jednak, iż jest to kryminał „z przymrużeniem oka” i tak należy do niego podejść. Polecam.

W trzech słowach?
Mieszanka iście wybuchowa!