Podsumowanie listopada 2018

Listopad pożegnał nas gorączką i przeziębieniem, stąd niewielkie opóźnienie w moim czytelniczym podsumowaniu. Chyba jeszcze nigdy nie byliśmy aż tak chorzy, całą rodzinką. Miejmy nadzieję, że grudzień okaże się dla nas bardziej łaskawy! W listopadzie przeczytałam jedynie cztery książki. Dwie rewelacyjne i dwie dobre.

MIEJSCE CZWARTE

Harlan Coben “W głębi lasu”

Powiedzieć, że nie zna się twórczości Cobena, to tak jakby nie znać Stephena Kinga. Trochę wstyd. Stwierdziłam, że już dość uciekania wzrokiem i wypieków na twarzy, kiedy kolejny raz ktoś mi powie: “Serio? Nie czytałaś Cobena?”. “W głębi lasu” to moje pierwsze spotkanie z autorem. Mogę zaliczyć je do udanych. Książka wciąga, intryguje, czyta się ja lekko i szybko. Jednak do książek życia raczej jej nie zaliczę. Z pewnością nie jest to moje ostatnie spotkanie z autorem.

Moja ocena: 6/10

MIEJSCE TRZECIE

Teresa Driscoll “Obserwuję cię”

Jeśli miałabym oceniać książkę jedynie po tempie, w jakim ją przeczytałam, to “Obserwuję cię” dostałaby 10/10. Niestety szybkość czytania nie jest tu jedynym wyznacznikiem. Mam wrażenie, że thriller Teresy Driscoll jest pozycją, jakich ostatnio wiele na rynku wydawniczym. Czyta się lekko i przyjemnie, ale szybko się o takiej książce zapomina. Jeśli macie ochotę na wciągający thriller, który czyta się lotem błyskawicy, jest to książka dla Was. Ogólnie było dobrze, ale bez fajerwerków.

Moja ocena: 7/10

MIEJSCE DRUGIE

Małgorzata Warda “Dziewczyna z gór”

Kiedy myślę o “Dziewczynie z gór” przychodzi mi do głowy jedno: to jest książka inna niż wszystkie! Spodziewałam się thrillera jakich wiele, dostałam historię niebanalną, pełną emocji i tajemnic. Kiedy dodam do tego niesamowity urok gór, w których toczy się akcja, mamy pozycję, o której nie można zapomnieć. Z całego serca polecam!

Moja ocena: 9/10

MIEJSCE PIERWSZE

Joanna Jodełka “2 miliony za Grunwald”

Gdybyście mi powiedzieli jeszcze miesiąc temu, że powieść historyczna zajmie pierwsze miejsce w moim zestawieniu przeczytanych książek, to wybuchnęłabym gromkim śmiechem. Nienawidziłam lekcji historii w szkole i do niedawna żyłam w przekonaniu, że za żadne skarby nie sięgnę po książki historyczne. No i przeczytałam “2 miliony za Grunwald” Cóż to była za książka! Jest to opowieść o wielkich bohaterach, którzy narażając życie swoje i swoich bliskich walczyli, żebyśmy dziś stojąc w Muzeum Narodowym, mogli podziwiać jedno z piękniejszych dzieł sztuki w dziejach. Warto poznać tę historię!

Moja ocena: 10/10