Wojciech Chmielarz “Żmijowisko”

Czasy studenckie wspominam z rozrzewnieniem i łezką w oku. To był naprawdę piękny okres mojego życia. Kampus malowniczo położony nad brzegiem jeziora, cudowni ludzie i niezapomniane, szalone imprezy. Z większością znajomych z tamtych lat kontakt się urwał. Każdy pojechał w swoją stronę i pochłonięty dorosłym życiem zapomniał o dawnych przyjaciołach. Marzy mi się czasem, żeby zorganizować wspólny wyjazd. Uciec gdzieś w głuszę i znów poczuć młodzieńczą radość. Jednak czy teraz kiedy każdy z nas ma już rodzinę, dzieci czerpalibyśmy taką samą radość z bycia razem? Czy bagaż doświadczeń, który niesiemy dzisiaj, a o którym w tamtym beztroskim czasie nawet nie myśleliśmy, pozwoliłby nam na odrobinę szaleństwa?

W thrillerze psychologicznym Wojciecha Chmielarza pt.”Żmijowisko” spotykamy grupę trzydziestoparolatków, którzy postanawiają wybrać się na wspólne wakacje do gospodarstwa agroturystycznego w Żmijowisku. Stara paczka z czasów studenckich chce na chwilę zapomnieć o troskach dnia codziennego i zabawić się jak za starych dobrych czasów. Wśród nich są Kamila i Arek wraz z dwójką swoich dzieci- dwuletnim Ignasiem i piętnastoletnią Adą. Kiedy podczas jednej z suto zakrapianych alkoholem imprez, znika Ada, nikt nawet tego nie zauważa. Dopiero rankiem zaniepokojeni rodzice zaczynają szukać nastolatki, ale wygląda na to, że dziewczyna rozpłynęła się powietrzu, a wszelki ślad po niej zaniknął. Rok po tej tragedii Arek powraca do Żmijowiska. Chce jeszcze raz przyjrzeć się z bliska ludziom i miejscu, w którym zaginęła jego córka. Czy uda mu się ją odnaleźć? Czy uda mu się odkryć prawdę?

Przed sięgnięciem po „Żmijowisko” spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej książki. Chyba nie przeczytałam ani jednej negatywnej recenzji. Moje oczekiwania wobec niej były więc bardzo wysokie. Teraz po skończonej lekturze mogę powiedzieć, że nie zawiodłam się, a wszystkim osobom zachwalającym powieść mogę przybić piątkę.

Książka jest nie tylko obrazem wielkiego cierpienia i bezsilności rodzica po stracie dziecka, gdyż samo zaginięcie Ady, schodzi tu na drugi plan i staje się jedynie tłem dla ukazania skomplikowanych relacji pomiędzy bohaterami. Relacje te kipią aż od wzajemnych niechęci, zazdrości i urazów z przeszłości. Warto tu wspomnieć, że autor stworzył bohaterów nietuzinkowych, wielowymiarowych i niezwykle interesujących. Zarówno ci pierwszo- jak i drugoplanowi odgrywają wielką rolę w całej historii i są tak prawdziwi, że pod powiekami, niczym w dobrym filmie, widziałam sceny z ich udziałem. Ta opisująca usypianie dwulatka- petarda! Skąd ja to znam? (Swoją drogą, powieść jest świetnym materiałem na ekranizację!)

Narracja prowadzona jest w trzech czasach- teraz; wtedy, czyli latem, kiedy zniknęła Ada oraz pomiędzy. Wprowadza to spory zamęt w głowie czytelnika, jednak zarówno różne czasy, jak i przenikające się wątki nie utrudniały lektury, wręcz przeciwnie czyniły ją jeszcze bardziej porywającą i intrygującą.

„Żmijowisko” to książka nie tylko dla wielbicieli thrillerów i kryminałów. Myślę, że śmiało może sięgnąć po nią każdy, kto lubi historie pełne emocji, trudnych relacji międzyludzkich, tajemnic i niedomówień. Zaczynając czytać zapytałam moich obserwatorów na Instagramie czy zazdroszczą mi, że lektura jeszcze przede mną. Teraz ja mogę powiedzieć: tak, zazdroszczę tym, którzy nie znają „Żmijowiska”, bo czeka na nich świetna książka, którą z czystym sumieniem gorąco polecam!

W trzech słowach?

Rewelacyjna! Gorąco polecam.