Joanna Szarańska “Do zakochania jeden rok”

Czasem w życiu przychodzą takie dni, kiedy chciałoby się uciec od wszystkiego, od problemów i smutków. Uciec gdzieś, gdzie cisza i spokój przeplatane są odwiedzinami roztrzepanej przyjaciółki, która opowieścią o swoich niewiarygodnych przygodach poprawi nam humor. Dlatego pewnego szarego, jesiennego dnia wybrałam się do Lipówki, maleńkiej wioski nieopodal Wadowic, gdzie poznałam Zojkę. Czy się polubiłyśmy?

W Lipówce, wraz ze swoją babcią- Zofią Łyczakową zamieszkała wnuczka- Zojka. Trochę nieokrzesana i zadziorna starsza pani, zdaniem rodziny potrzebuje opieki wnuczki. Obawy te mogą okazać się uzasadnione, gdyż pewnego dnia okazuje się, że babunia zaginęła. W tym samym czasie do aspiranta Chochołka wpływa doniesienie o podejrzanych zgonach osób w podeszłym wieku, połączonych ze zniknięciem ich majątków. Przerażona Zojka rozpoczyna poszukiwania niesfornej babuni, w czym dzielnie pomagają jej Paweł Chochołek oraz redaktor Marcin Kordecki, którego dziewczyna zwyczajnie nie trawi. Jednak w tym przypadku niewątpliwie możemy posłużyć się powiedzeniem „kto się czubi, ten się lubi”. 😉 Wszystkie tropy, odkryte przez naszych bohaterów, prowadzą do niedawno otwartego biura matrymonialnego o nazwie „Do zakochania jeden rok”. Jak zakończy się śledztwo i czy uda się odnaleźć babunię? Co wspólnego ze zniknięciem starszej pani ma wspomniane biuro matrymonialne? Musicie przeczytać sami!

„Do zakochania jeden rok” autorstwa Joanny Szarańskiej, to drugi tom serii „Kroniki pechowych wypadków”. Po książkę sięgnęłam bez znajomości części pierwszej. Nie przeszkodziło mi to w zrozumieniu fabuły, aczkolwiek zdradzonych zostało kilka szczegółów z „jedynki”. Pomimo to myślę, że jeszcze kiedyś sięgnę po „Kłopoty mnie kochają”.

Nie jestem wielką fanką powieści obyczajowych, ale zdarza mi się po nie sięgać, szczególnie kiedy szukam odskoczni, czegoś, co poprawi mi humor i pozwoli zapomnieć o codziennych troskach. Książka „Do zakochania jeden rok” sprostała temu zadaniu. Napisana jest lekko, z dużą dawką humoru. Może nie uśmiałam się do łez, ale autorce udało się kilka razy mnie rozbawić (a muszę przyznać szczerze, że rozśmieszyć mnie jest naprawdę trudno!). Polubiłam głównych bohaterów. Zarówno roztrzepana i wciąż wpadająca w kłopoty Zojka, jak i fajtłapowaty Chochołek wzbudzili we mnie sympatię.

„Do zakochania jeden rok” to lekka i zabawna opowieść o poszukiwaniu szczęścia i miłości. Pomimo iż nie wpiszę tej powieści na listę książek, które zmieniły moje życie, to pozwoliła mi ona oderwać się na chwilę od szarości jesiennych dni i odetchnąć od thrillerów, które ostatnio królują w mojej biblioteczce. A czy Ty masz ochotę na chwileczkę zapomnienia? 😉

W trzech słowach?
Lekko. Z humorem.